W roku 1939 wjechały do Polski sowieckie czołgi T 26. W roku 1956 na ulice Poznania wyprowadzono T 54. W stanie wojennym zobaczyliśmy T 55…

Wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 „stan wojenny” był puczem. Potwierdził to Trybunał Konstytucyjny 16 marca 2011. Dekrety o stanie wojennym i o postępowaniach szczególnych […] w czasie stanu wojennego były niezgodne nie tylko z prawem cywilizowanym, ale nawet z peerelowskim! Mimo tego wyroku, Jaruzelski i jego kamraci do końca byli bezkarni. Powinni być osądzeni nie za naruszenie „konstytucji” PRL (nie jesteśmy strażnikami stalinowskiego curiosum), lecz za śmierć ponad stu Polaków w bezprawnym „stanie”. Nazywanie Jaruzelskiego „panem generałem” było dla Polaków upokarzające. Żadna polska, suwerenna władza nie dała mu nawet stopnia kaprala.

Prawo w państwach-dominiach sowieckich nic nie znaczyło. Były to niesuwerenne byty, rządzone przez grupy kolaborantów Moskwy, zjednoczone przywilejami politycznymi i ekonomicznymi. „Stan wojenny” 1981 służył ich utrzymaniu.

Rosyjski opozycjonista Władymir Bukowski powiedział: Sowieccy przywódcy mówili, że nie będzie inwazji ani ze strony ZSRS, ani Układu Warszawskiego. Jaruzelski prosił o „asystę” wojsk sowieckich podczas wprowadzania „stanu wojennego” [!]. Moskwa odpowiadała: musicie polegać na własnych siłach. Jeśli Jaruzelski mówi, że chciał ratować kraj przed interwencją, kłamie.

Pomódlmy się za księży Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha, za nastolatków Emila Barchańskiego, Grzegorza Przemyka, Marcina Antonowicza i inne ofiary puczu. Prośmy o wstawiennictwo późną ofiarę tego nielegalnego „stanu”, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę.

Kalendarz Polski pod redakcją Piotra Szubarczyka