Nazywają go przeważnie św. Mikołajem, ale w Poznaniu i w części Wielkopolski poza Mikołajem jest jeszcze Gwiazdorem, gdyż pojawiał się w domach w Wigilie wraz z pierwszą gwiazdką i workiem prezentów. Dzieci odpytywał z katechizmu, kazał zaśpiewać kolędę, wypytywał czy były grzeczne… Oto jak wręczanie podarków wyglądało w XIX-wiecznej Wielkopolsce: Potem przyszedł Gwiazdor. Ja już wiedziałam, że to przebrany Walenty, ale Wojtek święcie wierzył jeszcze w Gwiazdora. To była chwila, na którą wszystkie dzieci i pewnie nie tylko one – czekały. Podarki były cudowne! Dostałam nową sukienkę z pięknym koronkowym kołnierzem, 4 laleczki z porcelany w pięknych sukienkach i tak zwaną pupenstube, czyli domek dla tych lalek z mebelkami i, jak co roku, cały stos książek. Wojtek dostał konia na biegunach i klocki oraz mundur szwoleżera i bajki Krasickiego. Ludwisia dostała identyczne podarki jak ja, a co reszta dzieci – już nie pamiętam, ale zdaje się, że nasze podarki były bardzo podobne, pewnie dlatego, żeby uniknąć porównań i konfliktów między nami.

Tradycja Gwiazdora przetrwała. Nawet w czasach PRL komuna nie wykorzeniła tego zwyczaju, od dnia św. Mikołaja niemal do Wigilii po mieście chodził Gwiazdor, z którym można było sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Kręcił się pod filarami, na Kolejowej obok Domu Towarowego. Oto zdjęcie – „kolorowane”, zrobione właśnie pod filarami na początku lat 60-tych. Może ktoś ze starszych ostrowian pamięta, kto wcielał się w rolę Gwiazdora?

Mariola Jeziorna