„Podnieś rękę , Boże Dziecię,
błogosław Ojczyznę miłą,
w dobrych radach, w dobrym bycie
wspieraj jej siłę swą siłą…”

Słowa tej kolędy to nic innego, jak modlitwa o pomyślność Polski i Polaków, o spokojną i bezpieczną codzienność „wszystkich wiosek i miast”, „naszych domów” i rodzin; modlitwa do Boga, któremu Polska jest wierna. Polska jest wciąż prawdziwie chrześcijańska – mimo coraz bardziej natarczywie napierającej z Zachodu narracji lewackich ideologii, które stawiają sobie za cel przebudowę cywilizacji, stworzenie Nowego Porządku świata według wyłącznie ludzkich, a nie bożych pomysłów; przerobienie mentalności współczesnego człowieka tak, by nie potrzebował Boga, by sam, dla własnej wygody, decydował co jest dobrem, a co złem. Zaiste, pycha jest największym z siedmiu grzechów głównych…

Polska jest chrześcijańska. W polskich domach najpiękniej celebruje się Święta Bożego Narodzenia. W większości polskich rodzin niewzruszona wierność tradycyjnym zwyczajom i obrzędom jest naturalnie oczywista. Wiadomo i już, że musi być choinka i lampki, karp i barszcz z uszkami (albo grzybowa), kompot z suszonych owoców i pierniki ozdabiane wspólnie z dziećmi, zapach pieczonego ciasta towarzyszący zawieszaniu bombek, biały obrus i sianko pod nim, i świeca Caritasu, i dodatkowe nakrycie dla przypadkowego gościa, i opłatek, życzenia, prezenty, kolędy i nocna wyprawa na Pasterkę… Tak jest i już. I dobrze, że tak jest. Nie ma w tym nic z „zaścianka” czy „zabobonu”, jak chcą „postępowi” prześmiewcy. Naturalną odporność na lewackie ataki i kpiny z chrześcijaństwa w najprostszy sposób zapewnia właśnie wierność katolickim zwyczajom i obrzędom, nawet jeśli postrzegane są czasem jako płytka, „ludowa” religijność. Już Tomasz z Akwinu, jeden z Ojców Kościoła, radził, że jeśli nie umiesz modlić się sercem, to módl się chociaż samymi ustami, głębsze duchowe przeżywanie modlitwy przyjdzie z czasem. Dla zachowania wiary, dla jej bezpiecznego „przechowania”, choćby w mniej pogłębionej formie, rola tradycji jest nie do przecenienia. To jest fundament, z którego zawsze rozwinąć się może bardziej świadome i pogłębione przeżywanie wiary. Ale jeśli znikną zwyczaje i obrzędy, to zachowanie i umocnienie wiary w dzisiejszych czasach będzie bardzo trudne, a z czasem może nawet niemożliwe. Dlatego nie dajmy sobie wmówić, że Święta bez choinki i karpia da się tak samo dobrze przeżyć, a może i lepiej, bo mniej kłopotu, mniej tej całej bezsensownej krzątaniny, mniej sprzątania…Nie dajmy sobie wmówić, że świeca na stole niepotrzebna, że dania nie muszą być postne, że zamiast wspólnego śpiewania kolęd wystarczy puścić jakieś przeboje z internetu… Nie dajmy sobie wmówić, bo potem przestaniemy dzielić się opłatkiem, okazywać sobie serdeczność, składać życzenia, a w końcu zapomnimy w ogóle, co to za Święta obchodzimy i tylko cieszyć się będziemy kolejnym „długim weekendem”.

Niedoczekanie! W Polsce takie scenariusze nie przejdą. Lewacki plan przerobienia katolickiej mentalności Polaków nie ma szans powodzenia. Zdrowy trzon naszego narodu jest na to odporny – wiarą i tradycją. Dlatego Polska pozostanie chrześcijańska. Bez względu na to, na ile podatni na niebezpieczne globalne trendy są ludzie garnący się do zawiadowania sprawami Polaków – różnego autoramentu urzędnicy i politycy. Niepokojąco często nawet ci z nich, którzy mienią się katolikami, zdają się traktować wiarę instrumentalnie, podporządkowując jej praktykowanie doraźnym celom (dla kariery?), starając się zachować przede wszystkim poprawność polityczną, która, na przykład, każe politykom różnych (!) opcji nie zamieszczać w mediach życzeń z okazji Bożego Narodzenia, by nie epatować chrześcijańskim światopoglądem? Nie drażnić środowisk głównego „postępowego” nurtu europejskiego? (Bo przecież na pewno nie z konieczności zaoszczędzenia środków na zakup krzesła do nowego biura…) Po co bez potrzeby publicznie przyznawać się do Jezusa, skoro niczemu to nie służy, a może tylko przynieść kłopoty w dalszej karierze…

Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
[ Mt 10, 32-33]

Tak, Święta Narodzenia Pańskiego to czas sprzyjający refleksji. Nad sobą, nad życiowymi motywacjami, nad stosunkiem do innych ludzi, nad relacjami w rodzinie, nad pojmowaniem Boga i stanem własnej wiary…

Pomagają w tym roraty, rekolekcje, spowiedź i… atmosfera Świąt – takich, jakich sobie nawzajem życzymy – ciepłych, wesołych, spędzonych radośnie w rodzinnym gronie, pełnych pokoju i wzajemnej serdeczności.

Niech służą tej atmosferze tradycyjne potrawy, zwyczaje i obrzędy. Czekanie na pierwszą gwiazdkę, modlitwa przy stole, życzenia z przełamywaniem opłatka, kluski z makiem i radość otwierania prezentów… Radość z bycia razem. A może także świadomość, że:
„Dziecię nam się urodziło. Syn jest nam dany” [Iz 9,5].

Bóg wcielił się w człowieka, by być bliżej nas, by dać się nam lepiej poznać. Zaprośmy Go do Wigilijnego Stołu i do naszych serc.

Błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego.

Jolanta Sułecka